Psy lepiej mieszkają
- My sąsiadowi pomagamy jak możemy, to jakieś jajka damy, to mleko - mówią sąsiedzi
Psy lepiej mieszkają
Nikt nie zainteresował się losem Eugeniusza Pacuły z Piasków w gminie Radymno. Dwa lata temu zawalił się jego dom. Od tego czasu śpi w stodole, a gotuje na podwórzu.Siedem psów wygrzewa się w słońcu przed posesją. W oddali stoi starszy mężczyzna, rozmawia z kobietą. Za nim rozciąga się przerażający widok. Stara stodoła, fragmenty pieca kuchennego, stary podgniły tapczan. Z drugiej strony podwórza garnek, a pod nim palenisko; obok kilka szklanek, słoiki, resztki jedzenia. Ta część podwórza służy za kuchnię. Widok przerażający, ale prawdziwy. Taka sytuacja u Edwarda Pacuły utrzymuje się już dwa lata. Mieszkańcy Piasków nie ukrywają, że mężczyzna lubi alkohol. Ale nie zaprzeczają też, że władze gminy zupełnie nie interesują się jego losem. Opowiadają, że przyjeżdżały komisje, robili zdjęcia, oglądali, współczuli. Na tym jednak się kończyło. Na każdym zebraniu, na które przyjeżdżał wójt gminy lub przewodniczący rady, obiecywano, że w kasie gminnej czeka 3500 zł, za które wójt planuje kupić mężczyźnie barakowóz. Ale, mimo że minęły już 2 lata, obietnice nie zostały spełnione. - Psy lepiej mieszkają, niż teraz sąsiad. My sąsiadowi pomagamy, jak możemy - mówi sąsiad Marian Sobolewski.
Dom zawalił się na Matki Boskiej Zielnej, dwa lata temu. - Jak dół nie wytrzymał, to reszta runęła. Byłem wtedy w domu. Przycisnęło mi nogi, ale jakoś się wydostałem, zdążyłem jeszcze kołdrę wydrzeć - wspomina Edward Pacuła.To, że w budżecie gminy rada zarezerwowała 3500 zł na zakup barakowozu dla E. Pacuły, potwierdził sołtys, były radny Piasków Wiesław Wancio: - Te pieniądze przyznano jeszcze w listopadzie ubiegłego roku, czyli rok temu. Od tego czasu uchwała nie została jeszcze zrealizowana - podkreśla. Dlaczego nikt nie dba o wypełnianie woli radnych? Nie zastaliśmy wójta, więc odpowiedzi na to pytanie nie udało nam się uzyskać. Kierownik GOPS w Radymnie Krystyna Suchy potwierdza, że pieniądze są, tylko należy zorganizować transport, ponieważ barakowóz znajduje się aż w Krośnie. Poinformowała nas również, że GOPS proponował E. Pacule miejsce w domu pomocy społecznej oraz w mieszkaniu zastępczym, ale pokrzywdzony nie zgodził się na opuszczenie rodzinnej miejscowości. Obiecuje jednak, że sprawa zostanie w najbliższym czasie załatwiona.
Sąsiedzi wierzą, że tym razem władze gminy nie pozostawią E. Pacuły samego sobie. - Jeden człowiek w życiu jest zaradny, inny nie, ale każdy jest człowiekiem i trzeba mu pomóc - twierdzi M. Sobolewski.
EKZ
Więcej na ten temat przeczytasz w najnowszym numerze ŻP.
14998 |1355 |12414 |9255 |696 |2894 |17022 |7611 |14373 |10773 |