vibo.betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Pijani za leczenie płacą


Coraz częściej się zdarza, że pacjentami Szpitala Specjalistycznego w Wejherowie są osoby, które trafiły tu pod wpływem alkoholu. Najczęściej są także nieubezpieczone. Nie zdają sobie jednak sprawy, że muszą płacić za leczenie i swój pobyt w szpitalu.
Zwykle bywa tak, że nie płacą, albo płacą z oporami. Szpital ma straty, bo takich pacjentów bywa pięciu, czasami sześciu w miesiącu. Szpital nie ma prawa odmówić leczenia takiego pacjenta i leczy, a straty rosną. Trafiają tu pijacy potrąceni przez samochód, z domowych awantur lub znalezieni przez policję czy Straż Miejską po prostu na ulicy.
- Osoby te nie zdają sobie sprawy, że za pobyt w szpitalu muszą zapłacić - mówi Andrzej Zieleniewski, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Wejherowie.
Na biurko dyrektora coraz częściej trafiają prośby o rozłożenie na raty zaległości.
- Sprawcy wypadków, którzy prowadzili po pijanemu, powinni płacić i za swoje leczenie, i za pobyt w szpitalu osób rannych w tych wypadkach - uważa Maria Z. z Wejherowa.
- Fundusz płaci tylko za ubezpieczonych pacjentów - mówi Mariusz Szymański, rzecznik pomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Problem rzeczywiście mają szpitale, znajdujące się w tych miejscowościach, w których zamknięto izby wytrzeźwień.
Dyskusja o tym, czy za leczenie ofiar wypadków powinien płacić ich
sprawca, przetoczyła się pierwszy raz, gdy istniały kasy chorych. W 2001
roku Sąd Najwyższy stwierdził, że nie mogą się one domagać zwrotu
pieniędzy, bo wśród możliwych źródeł ich finansowania nie ma tzw.
regresu, czyli zwrotu pieniędzy przez firmy ubezpieczeniowe. O
zobowiązaniu firm do płacenia za leczenie dyskutowano też trzy lata
temu. Minister zdrowia Mariusz Łapiński w 2002 r. zaproponował zmiany w przepisach, które miały dać ochronie zdrowia około 600 milionów złotych dochodu. Ostatecznie projekt z Sejmu wycofano. Jednak do tej pory sprawy nie uregulowano.



466 |8654 |8154 |2767 |18017 |3050 |3478 |16875 |14698 |7891 |