vibo.betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Koń to nie samochód, trzeba go kochać


Franciszek Pawlak ze Ślesina jest właścicielem dwóch koni. Pierwszy to pełnej krwi wielkopolskiej ogier Astral, a drugi to sympatyczny kucyk. Ogier ma dwa lata i pan Franciszek zapowiada, że będzie on wystawiany na różnego rodzaju wystawach i pokazach. Kiedy koń otrzyma odpowiednie dokumenty stanie się odpowiednim ,,mężem’’ dla wielu klaczy.– Hodowców koni jest coraz mniej – mówi Franciszek Pawlak. – Jest to hobby kosztowne, ale trzeba mieć do tego zamiłowanie i smykałkę. Koń to nie samochód, który wymaga co jakiś czas przeglądu i umycia. O konia trzeba dbać i przebywać z nim. Moje konie dostają dobrą paszę – siano, lucernę i owies. Trzeba je również bardzo kochać. Dobrze jeśli konie również lubią swojego właściciela. Z końmi trzeba dużo przebywać każdego dnia. Największe sukcesy sportowe na przykład na wyścigach czy udane występy na pokazach nie byłyby możliwe, gdyby właściciel lub dżokej nie przebywali ze swoimi końmi – mówi pan Franciszek.Ogier Astral jest przyuczony do jazdy pod siodło i do ciągnięcia bryczki. Pan Franciszek ma siodło i świąteczną uprząż. Właściciel ogiera i kucyka ma jednak problemy z kupieniem bryczki. Bo już się ich nie produkuje.– Gdybym mógł kupić bryczkę to moje konie byłyby nie lada atrakcją dla turystów wypoczywających latem nad ślesińskimi jeziorami – mówi pan Franciszek. – Nie mogę też nigdzie kupić klaczy dla mojego kucyka. On na pewno byłby zadowolony i z żony i z potomstwa. Ja również bym się z tego bardzo cieszył.Takich hodowców i hobbystów jak Franciszek Pawlak jest w Ślesinie zaledwie kilku. A szkoda, bo to naprawdę wspaniała pasja.



4798 |17481 |11332 |7631 |18244 |12332 |14432 |10136 |8067 |2629 |